|
Дешевая аренда игровых серверов counter strike | гостиницы Ленинградской области .
|
Kofta J. WIERSZEAutobusy zapłakane deszczem Łezka do łezki Aż będę niebieski W smutnym kolorze blue Jak chłodny jedwab Pustego nieba Zaśpiewa Kolor blue Autobusy zapłakane deszczem Wożą ludzi od siebie do siebie Po błyszczącym mokrym asfalcie Jak po czarnym gwiaździstym niebie Od tygodnia leje w tym mieście Ścieka wilgoć po sercu i palcie Z autobusu spłakanego deszczem Liczę gwiazdy na mokrym asfalcie Łezka do łezki Aż będę niebieski W smutnym kolorze blue Jak chłodny jedwab Pustego nieba Zaśpiewa Kolor blue Autobusy zapłakane deszczem Jak ogromne polarne foki Przepływają w hamulców piskach Wydmuchują spalin obłoki Po zmęczonych grzbietach ich dreszczem Przelatują neonów błyski Autobusy zapłakane deszczem Mają takie sympatyczne pyski Łezka do łezki Aż będę niebieski W smutnym kolorze blue Jak chłodny jedwab Pustego nieba Zaśpiewa Kolor blue Blues minus Wyszedłem ze wszystkim na swoje Minus pożyczka, plus premia Teraz przy piffku sobie stoję U góry niebo, na spodzie ziemia Nie jest mnie dobrze Nie jest mnie źle Cholera wie, czego ja chcę Chłopaki biorą mnie za szajbusa Kiedy nie śpiewam tego bluesa Blues - minus Średnio jest Wiąże człowiek koniec z końcem Blues - minus Smutno mnie Że nie jestem przepięknym łabędziem Popłynąłbym sobie gdzieś Po eleganckim stawie Blues - minus Smutno mnie Chyba jeszcze jedno piffko zaprawię Potem może jeszcze z jedno Żeby mnie nie było tak średnio Bez dania racji coś mnie padło na mózg Blues - minus Minus - blues Wyszedłem ze wszystkim na swoje Minus składki, plus nadgodziny Regularnie robię co moje Kawalerem jestem bez rodziny Normalka, fajrant Zwijam swój kram Pchać się nie lubię Wychodzę sam I kiedy czekam na autobusa Śpiewam do siebie tego bluesa Blues - minus Średnio jest Wiąże człowiek koniec z końcem Blues - minus Smutno mnie Że nie jestem przepięknym łabędziem Co ma pióra bieluśkie jak śnieg I elastyczną szyję Blues - minus Smutno mnie Z taką szyją to ja bym wiedział, że ja żyję Łabędzicę bym znalazł odpowiednią Z nią na pewno nie byłoby mnie tak średnio Bez dania racji coś mnie padło na mózg Blues - minus Minus - blues (To przychodzi na każdego człowieka Szarpie się jak jakiś taki niewychowany ordynus Kiedy czuje, jak mu życie ucieka! Nie! Nie!... Ja wcale nie narzekam Blues - minus Minus - Blues Taaak jeeeest!) Co to jest miłość Co to jest miłość nie wiem ale to miłe że chcę go mieć dla siebie na nie wiem ile Gdzie mieszka miłość nie wiem może w uśmiechu czasem ją słychać w śpiewie a czasem w echu co to jest miłość powiedz albo nic nie mów ja chcę cię mieć przy sobie i nie wiem czemu Gdzie jesteś Nie mogłam zostać, to zbyt szybko przyszło Nie powiedziała ani słowa Tak mało było czasu do namysłu Miała rację, ale tak się nie odchodzi Nie mogłam, nie mogłam inaczej Widać nigdy mnie naprawdę nie kochała Nic nie zrobił, żebym mogła wybaczyć Gdzie jesteś? Gdzie jesteś? Czy spotkam cię kiedyś? Czy droga ma przetnie się z twoją? Idziemy ku sobie Idziemy od siebie Tęsknoty się dwoją i troją Gdzie jesteś? Gdzie jesteś? Daleko odeszłaś Daleko odszedłeś ode mnie Idziemy ku sobie Idziemy od siebie Nie wiemy, czy nie nadaremnie Powinienem pobiec za nią w dół po schodach Dlaczego nie zostałam mimo wszystko Jak mogła odejść tak bez słowa Tak mało było czasu do namysłu Przecież wie, że jest jedyną, którą kocham Czy mogłam, czy mogłam inaczej Gdyby można zacząć jeszcze raz, od nowa Gdyby można było wszystko wytłumaczyć Jak pięknie by mogło być Jak pięknie by mogło być Na ziemi wiecznie zielonej Wystarczy wiedzieć, gdzie wstaje świt I pójść, i pójść w tę stronę Wśród szczęku broni, zgiełku spraw Krzyczą Kasandry wszystko wiedzące: Tu mądrość świata na nic się zda Tu trzeba umieć spojrzeć w słońce Jak pięknie by mogło być Ziemia jest wielką jabłonią Starczy owoców, wystarczy cienia Dla tych, co pod nią się schronią Jak pięknie by mogło być Bo przecież jesteśmy ludźmi Jest sen zbyt straszny, aby go śnić Obudźmy się, obudźmy! Wśród krwi, pożogi toczy się gra Codziennie jest Sąd Ostateczny Tu mądrość świata na nic się zda Musimy znów stać się dziećmi Jak pięknie by mogło być Ziemia jest wielką jabłonią Starczy owoców, wystarczy cienia Dla tych, co pod nią się schronią Jak pięknie by mogło być... Przecież tak dobre jest życie Nie, nie możesz teraz odejść Nie, nie możesz teraz odejść Kiedy cała jestem głodem Twoich oczu, dłoni twych Mów, powiedz, że zostaniesz jeszcze Nim odbierzesz mi powietrze Zanim wejdę w wielkie nic Nie, nie możesz teraz odejść Jestem rozpalonym lodem Zrobię wszystko, tylko bądź Bądź, zostań jeszcze chwilę, moment Płonę, płonę, płonę, płonę... Zimnym ogniem czarnych słońc Nie, nie możesz teraz odejść Popatrz listki takie młode Nim jesieni rdza i śmierć Bądź - proszę cię na rozstań moście Nie zabijaj tej miłości Daj spokojnie umrzeć jej Parasol nie chroni od łez Parasol nie chroni od łez Tak dobrze bez niego jest Bo lepiej nie wiedzieć Co spływa mi z rzęs Czy łzy Czy deszcz Czy łzy Czy deszcz Parasol nie chroni od łez Kiedy mówiłeś Żegnaj Byłam na pewno Blada Trochę zdziwiona Biedna Wtedy zaczęło padać Chciałeś pożyczyć Mi parasol Tak jak robiłeś Nie raz Nie dwa A ja nie wzięłam Nie wiesz dlaczego? Nie był potrzebny Mi tego dnia Parasol nie chroni od łez Tak dobrze bez niego jest Bo lepiej nie wiedzieć Co spływa mi z rzęs Czy łzy Czy deszcz Czy łzy Czy deszcz Parasol nie chroni od łez Kiedy od ciebie Biegłam Chmura na miasto Spadła Biegłam zmoknięta Biedna W czystą ulewę nagłą I nie musiałam Unikać ludzi Pouciekali Wszyscy Do bram Biegłam przez miasto Bez parasola Nie był potrzebny Mi tego dnia Parasol nie chroni od łez Tak dobrze bez niego jest Bo lepiej nie wiedzieć Co spływa mi z rzęs Czy łzy Czy deszcz Czy łzy Czy deszcz Parasol nie chroni od łez
категории: [ ]
|
Новости сайта10.01.2008 - состоялось открытие сайта. Поиск |