Poradecki M. ŚWIAT TOLKIENA VS SAPKOWSKIEGO

Gdy J. R. R. Tolkien pisał "Hobbita" a później trylogię "Władca Pierścieni", nie wiedział, że otwiera nowy rozdział historii powieści.
Teraz, pomimo że nie był pierwszym autorem piszącym fantasy (wcześniej był Robert E. Howard z opowieściami o Conanie), uważany jest za jej ojca. O sukcesie, jaki odniósł, nie trzeba przypominać, warto tylko dodać, że ogromna liczba pisarzy poszła w jego ślady. Jednym z nich, a może nie (to dopiero spróbujemy ocenić), jest niewątpliwie Andrzej Sapkowski ze swoimi opowiadaniami i nie skończoną jeszcze sagą o wiedźminie. Po pierwszym przeczytaniu utworów, wydaje się, że dzieła obu tych autorów należą do tego samego gatunku. Zarówno u Tolkiena, jak i u Sapkowskiego występują podobne elementy świata przedstawionego, akcja dzieje się w wymyślonych krainach, bohaterowie są równie fantastyczni jak przygody, które przeżywają. Jednak po bardziej szczegółowej analizie okazuje się, że światy przedstawione w utworach obu tych autorów więcej dzieli niż łączy. Ogromna ilość tych różnic nie pozwala na przedstawienie ich wszystkich, skupię się więc tylko na niektórych.

Różnice formalne w budowie
Dzieło Tolkiena stanowi zwartą całość, sześć ksiąg wchodzących w skład trzech tomów ("Wyprawa", "Dwie wieże" i "Powrót króla") opowiada jedną historię od początku do końca. Opowiadania Sapkowskiego połączone są bohaterami, przede wszystkim wiedźminem, akcja często nie ma nic wspólnego z wydarzeniami z innych opowiadań, lecz bohaterowie ewoluują z opowiadania na opowiadanie, stają się mądrzejsi o doświadczenia zdobyte w różnych przygodach. Wspomina się także o wydarzeniach z innych opowiadań. Dopiero saga o wiedźminie, która pojawiła się po opowiadaniach, upodabnia się pod niektórymi względami do trylogii Tolkiena. Zaczyna opisywać historię bohaterów w ciągu, bez przeskoków. Sapkowski sam stwierdził, że opowiadania stanowiły dla niego szkic świata przedstawionego i próbę zarysowania sylwetek bohaterów przed przystąpieniem do napisania sagi. U Tolkiena wyglądało to trochę inaczej. Najpierw powstały języki elfów i świat przedstawiony, dopiero później dorobił akcję i bohaterów, a także całą historię "swojego" świata. "Władca pierścieni" rozpoczyna się od wstępu mówiącego, że historia opowiedziana w tym dziele, została oparta na pamiętnikach hobbitów i innych kronikach. Nadaje to posmak realności opisywanej historii. Oprócz tego są jeszcze dwie książki nie wchodzące w skład trylogii, lecz nierozerwalnie się z nią łączące: "Hobbit, czyli tam i z powrotem" oraz "Silmarillion" a także liczne dodatki i mapy wchodzące w skład trylogii. U Sapkowskiego nic takiego nie spotykamy, sam autor zarzeka się, że nie ma zamiaru stworzyć map czy bestiariusza do swych utworów. Być może zrobi to ktoś za niego. Opisując bowiem świat przedstawiony u Tolkiena można sięgnąć do wielu pozycji stworzonych przez innych autorów, a opisujących np. wędrówki Froda na mapach Śródziemia1, bądź do Bestiariusza tolkienowskiego.2

Miejsce i czas
Tolkien zadbał o swoich czytelników stwarzając całą historię świata, który opisuje. Powstanie ludzi, elfów, innych ras, zwierząt, roślin, a nawet słońca, księżyca i gwiazd zostało opisane w "Silmarilionie". Tam też zawarta jest cała historia świata. Zarówno w "Hobbicie", "Silmarilionie", jak i we "Władcy pierścieni" są mapy, dzięki którym można poznać tereny, na których toczy się akcja, bądź o których jest mowa. Choć informacje zawarte w "Silmarilionie" w większości nie odwołują się bezpośrednio do akcji trylogii, książka stanowi "kopalnię" wiedzy dla tych, których świat stworzony przez Tolkiena w trylogii zainteresował. Czytając jego książki ma się wrażenie, że świat przedstawiony dopracowany jest do ostatniego szczegółu. Nie ma tam miejsca na białe plamy. Jeśli czytamy, że bohater znajduje się w jakimś miejscu, to wiemy, co znajduje się na północ od niego, co na południe itd. W związku z tym (na dodatek znamy jeszcze cel jego podróży) możemy przewidzieć dalszą akcję. Czytelnik dzięki zawartym w książce informacjom, a także mapom może wywnioskować wiele informacji samemu. Np. jeśli bohaterowie przejdą przez Bramę Rohanu, to znajdą się w Rohanie, w dodatku Rohan leży na południe od miejsca, w którym się znajdują - więc klimat na pewno się ociepli. Jasno określony jest także czas akcji - podawane są dokładne daty. Można więc wyliczyć sobie, kiedy będzie pełnia, czy bohaterowie zdążą zejść z gór przed początkiem zimy itp. Oczywiście są u Tolkiena zaskakujące zwroty akcji, odkrywamy także nieznane elementy świata przedstawionego, które jednak najczęściej zapowiadane są wcześniej, np. Entowie zamieszkujący Fangorn. Zupełnie inaczej jest u Sapkowskiego. Określone elementy świata przedstawionego pojawiają się tylko wtedy, gdy są one niezbędne dla akcji lub gdy uzupełniają ten świat o elementy logicznie wynikające z akcji3, np. jeśli bohater otrzymuje pieniądze, to znaczy, że musi istnieć mennica, która te pieniądze bije i że muszą one być uznanym środkiem płatniczym w danym rejonie. Nie mamy żadnej mapy ani bestiariusza, dowiadujemy się o świecie tyle, ile sami jesteśmy w stanie wyczytać, lub domyślić się z treści. O tyle utrudnia to orientację, w przeciwieństwie do np. powieści realistycznej, że nie wiemy, co gdzie jest, jakie jeszcze dziwne zjawiska możemy spotkać. Często nie wiadomo nawet, podczas której pory roku akcja ma miejsce. W prawie każdym opowiadaniu pojawia się coś niespodziewanego, może być to smok zmieniający się w człowieka4, młodzieniec zaczarowany w potwora5 lub nowa, nie znana wcześniej rasa vexlingi6. Z opowiadania na opowiadanie nasza wiedza pogłębia się, ale wciąż zostają w niej puste miejsca.

Odniesienia do rzeczywistości pozatekstowej
Schemat "Władcy pierścieni" przypomina opowieści o rycerzach króla Artura. Najpierw zawiązanie akcji, później wplątanie w nią bohatera lub bohaterów, następnie konsekwentne jego lub ich dążenie do celu lub do wypełnienia zadania7. Na końcu następuje zwycięstwo. Tu zwykle baśnie (które mają często podobną budowę) kończą się, natomiast Tolkien wprowadza nowy element - odbudowę powojennych zniszczeń. Nie jest to zatem typowy "happy end", a raczej podliczenie tego, co się udało wygrać i tego, co zostało utracone. Wielkim plusem jest zwycięstwo, minusami natomiast śmierć wielu bohaterów i zniszczenia, których odbudowa potrwa wiele lat. Jest to wpływ jaki na Tolkiena wywarła I wojna światowa, w której brał udział. Innym nie spotykanym w baśniach elementem, jest osadzenie akcji dokładnie w miejscu i czasie, nie zaś "za siedmioma górami...". W przeciwieństwie do bajek i opowieści o rycerzach Okrągłego Stołu, we Władcy pierścieni nie tylko wielkie czyny są przedmiotem opisu - obok nich życie toczy się dalej, farmerzy uprawiają swe pola, ludzie spotykają się w gospodach, kupcy podróżują w interesach, jednym słowem zajmują się swoimi sprawami. Świat przedstawiony jest pełny. Wydarzenia, w których biorą udział bohaterowie, są kluczowe dla świata, w którym istnieją. Zupełnie inaczej jest w opowiadaniach Sapkowskiego. Choć główny wątek kończy się wraz z opowiadaniem, to czasem postacie i konsekwencje wydarzeń pojawiają się w następnych opowiadaniach bądź w sadze. Np. losy Ciri, którą czytelnik poznaje w opowiadaniach "Miecz przeznaczenia"8 i "Coś więcej"9 kontynuowane są w sadze z postaci drugorzędnej staje się ona główną bohaterką. Historia wszystkich opowiadań jest właściwie historią wiedźmina i jego znajomych. Opowiadania ułożone są chronologicznie, lecz nie stanowią ciągu. Wyjątkiem w tym układzie jest tom "Ostatnie życzenie", w którym właściwą akcją jest ta opisana w krótkich rozdzialikach "Głos rozsądku", a opowiadania są potraktowane jako retrospekcja. W pozostałych tomach rozstajemy się z bohaterami na końcu jednego opowiadania i gdy zaczynamy czytać następne jesteśmy jak gdyby na początku nowej historii. Nie mamy pojęcia o tym, co wydarzyło się pomiędzy jednym i drugim opowiadaniem, chyba że ma to znaczenie dla akcji i w tekście będzie jakaś wzmianka o tym.
Jeszcze większe różnice występują w elementach świata przedstawionego. U Tolkiena nie ma ani słowa, np. o systemie ekonomicznym panującym w jego świecie. Wiadomo tylko, że rolnicy żyją z uprawy płodów rolnych i hodowli zwierząt. U Sapkowskiego wyraźnie przedstawiony jest system ekonomiczny rządzący światem. Wiadomo np. że jeśli gdzieś wybucha wojna, to ceny broni na sąsiednich rynkach wzrosną. W pierwszym tomie sagi p.t. "Krew Elfów" dowiadujemy się więcej o tym systemie, wydarzenia polityczne mają wyraźny wpływ na handel, wysokość podatków czy wojnę celną pomiędzy królestwami. Podobnie jest z polityką. U Tolkiena sprawa jest jasna, Sauron wraz ze swoimi orkami jest wrogiem Gondoru, Saruman zdrajcą. Ludzie, elfy, krasnoludy, hobbici i inne plemiona mogą stanąć tylko po jednej albo drugiej stronie. Co do administracji wiadomo tylko, że większość państw to monarchie absolutne - wyjątkiem jest Shire, którego ustrój został pokrótce w książce, a raczej w dodatkach objaśniony. U Sapkowskiego królowie nie mają tak "łatwego" życia, jak u Tolkiena- muszą liczyć się z różnymi grupami nacisku, np. lobby kupieckim, czarodziejami, druidami, kapłanami, obcymi mocarstwami itd. Oprócz tego każda z tych grup pilnuje swoich własnych interesów, często sprzecznych z polityką innych grup, bądź nawet państwa. Poczynaniami postaci nie kierują szlachetne i wzniosłe cele, jak u Tolkiena, lecz raczej własna korzyść. Zawiązują się sojusze, pakty są zrywane. Można zaryzykować stwierdzenie, że systemy polityczne w świecie przedstawionym u Sapkowskiego są w pewnym stopniu odwzorowaniem systemów z rzeczywistości pozatekstowej, znanej z historii bądź nawet z czasów obecnych. Sapkowski zresztą nie kryje się z tym. Wyraźnie pokazuje, iż pomysły czerpie z otaczającego go świata, np. analogie: mały niziołek Franklin interesujący się piorunami - Benjamin Franklin; Oxenfurt, miasteczko uniwersyteckie - Oxford; imię doradcy królewskiego Dijkstra zostało najprawdopodobniej przeniesione wprost z napisu na holenderskiej ciężarówce parkującej w pobliżu domu autora; wyroki śmierci wydane i wykonane na dowódzcach wojsk Nilfgaardu po klęsce pod Sodden przypominają Stalina i jego czystki; podżeganie elfów, krasnoludów i innych nieludzi do organizowanie się w komanda Scoia'tael zostało zaczerpnięte z historii współczesnej - finansowanie większości organizacji terrorystycznych przez ZSRR. Przy czym Sapkowskiemu nie chodzi tu o jakieś aluzje do sytuacji politycznej obecnej czy historycznej, jest to raczej czerpanie ze świata pozatekstowego pomysłów w celu stworzenia bardziej dopracowanego świata przedstawionego. Tymczasem cała trylogia Tolkiena zaczerpnięta została z wyobraźni, są tam oczywiście odwołania do mitów i legend, lecz przecież te także powstały przy wielkim udziale wyobraźni. Choć wielu czytelników "Władcy pierścieni" próbowało przypisać analogie do II wojny światowej, bądź do sytuacji społeczno-politycznej ówczesnej Europy, większość szybko się z tego wycofała i zaczęła postrzegać świat przedstawiony jako twórczy raczej niż odtwórczy. Zgodność takiego traktowania trylogii z intencjami autora potwierdza on sam10. Widać w tym dziele wiele analogii do innych utworów. W filmie "J. R. R. Tolkien, portret pisarza" porównywane są niektóre fragmenty "Władcy pierścieni", opisujące krainę Mordor i otaczające ją okolice, do "Ziemi jałowej" T. S. Eliota, choć ja uważam, że raczej należało by się odnieść do pierwowzoru obu tych krain, do ziemi jałowej z mitów arturiańskich, tym bardziej że wielkim podobieństwem w obu jest wypełnienie zadania (we "Władcy pierścieni" jest to zniszczenie pierścienia, a w legendzie znalezienie świętego Graala i uzdrowienie króla Rybaka), które powoduje odrodzenie ziemi.

Magia
We Władcy pierścieni poznajemy kilka postaci mających zdolności magiczne: Gandalf, Radagast Bury, Saruman, Sauron, Galadriela, Elrond i Nazgule. Pierwsze cztery postacie to Ainurowie - "Istoty Święte, zrodzone z Jego [Eru zwany także Iluvatarem - stworzyciel świata] myśli. Ci byli z Nim wcześniej, niż powstało wszystko inne."11 Mają one siły i zdolności przewyższające możliwości wszystkich innych stworzeń zamieszkujących Śródziemie. Pozostałe postacie posiadały moc dzięki sile magicznych pierścieni, wykutych przez elfów. Możliwości czy granice czarów pozostają w strefie domysłów. Jesteśmy świadkami różnych magicznych wyczynów, np. sztuczne ognie Gandalfa czy zwierciadło Galadrieli, lecz nic ponadto o magii nie wiemy.
U Sapkowskiego magia ma zupełnie inny charakter, właściwie każdy kto przejawia jakieś zdolności i ukończy odpowiednią szkołę, może zostać czarodziejem lub czarodziejką. Magia nie jest zjawiskiem nadprzyrodzonym, czerpie się ją z natury, z czterech żywiołów: ognia, ziemi, wody i powietrza - pomysł zaczerpnięty ze średniowiecznej alchemii. Wraz z jedną z głównych bohaterek, Ciri, poznajemy kilka faktów związanych z pochodzeniem magii, z jej możliwościami czy sposobami wykorzystania. U Tolkiena magia była narzędziem w walce, służyła do leczenia ran lub wyjątkowo rozrywce (ognie sztuczne). Tutaj służy właściwie do wszystkiego; od trywialnego podgrzania wody na kąpiel lub teleportowania krabów na obiad, po zabijanie, leczenie, torturowanie, czy choćby odmładzanie się. Magia jest uporządkowana, w zależności od stopnia wtajemniczenia różne są możliwości czarodziejów. Arcymistrz może dużo więcej, niż świeżo upieczony adept. Występuje także specjalizacjia magów - jedni są n.p. od iluzji, inni od leczenia itp. Różnie także jest magia odbierana przez opinię publiczną od zachwytu, poprzez pragmatyzm, do całkowitego potępienia. Przypomina to sytuację nauki pod koniec XX wieku. Wnikliwa jej obserwacja oraz wszelkich związanych z nią odkryć czy sporów wokół niej się toczących pozwoliły Sapkowskiemu wnieść wiele elementów ożywiających jego świat i czyniących ten świat bardziej realistycznym. Słowa wypowiadane przez niektóre postacie dobitnie przypominają rozmowy które można usłyszeć na ulicy czy w tramwaju. Powszechność przedmiotów magicznych zabezpieczających np. dom przed włamaniem, ludzi przed chorobami, urokiem czy okradzeniem, przypomina powszedniość cudów techniki - magnetowidy, komputery w każdym domu, pagery i telefony komórkowe w co drugiej kieszeni.

Społeczeństwo
W krótkim czasie po wydaniu "Hobbita" w wielu krajach zaczęły się tworzyć kluby miłośników hobbitów. Można by się zapytać, co takiego w tych niziołkach jest, że wzbudziły taki entuzjazm? Może to, że Tolkien stworzył postacie prawie idealne? Owszem hobbici mieli wady i to nawet dużo wad, byli obżartuchami, nie oddawali pożyczonych książek, nie odpisywali na listy, plotkowali o sobie nawzajem, często obrażali się i kłócili, "pożyczali" nie swoje parasole i zbyt często zaglądali do gospody. Ale z drugiej strony, mieli także zalety - byli dobroduszni, weseli, umieli dobrze się bawić, pomagali sobie nawzajem, w razie potrzeby umieli zapomnieć o niechęciach i zjednoczyć się we wspólnym celu. Ich zalety w znacznym stopniu przewyższają ich wady. Życie hobbitów jest proste, ale i przyjemne. Shire jest tym do czego wielu ludzi tęskni - oazą spokojnego i dostatniego życia - światem idealnym, światem zrodzonym z fantazji i wyobraźni.
Społeczność ludzka jest bardzo podobna do mieszkańców Shire, ta mieszkająca w Bree, jak i ta pod samą granicą Mordoru w Gondorze i Rohanie. Ludzie też kochają spokojne i dostatnie życie, które w przeciwieństwie do hobbitów nie jest im dane - pada na nich cień Saurona. Świadomość tego czyni ich poważnymi, nieufnymi i podejrzliwymi. Żyją w ciągłym strachu przed wojną, która może być końcem wszystkiego, co znali i kochali.
Zupełnie inaczej jest z elfami. Trudno je opisać, jak mówi Sam o domu w Rivendell: "To bardzo duży dom i bardzo dziwny. Coraz to coś nowego się odkrywa i nigdy nie wiadomo, jaka niespodzianka czeka za zakrętem. A te elfy! Gdzie się ruszyć - elfy. Niektóre jak królowie - groźne i dostojne - a inne znów wesołe jak dzieci. A muzyka, a śpiewy jakie!"12. Oprócz tego towarzyszy elfom smutek - wiedzą, że już niedługo będą musiały opusić Śródziemie i wszystko to, co w nim pokochały. Odchodzą elfy, odchodzą krasnoludy nowym władcą Śródziemia zostaje człowiek. Smutek przemijania towarzyszy nie tylko Tolkienowi.
Także motyw opanowywania ziemi przez ludzi jest jednym z głównych tematów opowiadań i sagi Sapkowskiego. Przejmowanie władzy przez człowieka jest tu dużo bardziej brutalne. Ludzie przybyli na statkach i tam gdzie elfy i inne plemiona szybko oddały swoje ziemie przybyszom, obyło się bez wojny, natomiast tam, gdzie były opory, następowały rzezie i masowe mordy - wolno żyć tylko tym nieludziom, którzy się zasymilują lub dadzą zamknąć w rezerwacie, jak elfy w Gwenllech - pomysł zaczerpnięty i wspaniale przerobiony na potrzeby tego świata z historii Ameryki Północnej. Postawy bohaterów zaś zostały zaczerpnięte z otaczającego nas świata. Mamy tu prawdziwe spectrum postaci - od płatnych morderców (bracia Micheletowie) do kapłana (Chapelle), od artysty (Jaskier) do bankiera (Giancardi), od oszusta pokroju Codringhera do uczciwego kupca (Biberveldt), od króla (Vizimir) do posłańca (Aplegatt) itd. i osobowości - od ekstremistów do pacyfistów (Dorrogeray), od nimfomanek (Filippa Eilhart) do zdrajców (Vilgefortz), szpiegów (Dijkstra), błędnych rycerzy (Eyck) i różnego rodzaju mutantów (sam Geralt, Renfri) itp. itd. Cały przegląd przez społeczeństwo, wszyscy których spotykają główni bohaterowie podróżując po gościńcach, odwiedzając zamki, gospody, wsie, miasta i zamtuzy. Jak widać, moralność społeczeństwa nie stoi tu na tak wysokim poziomie, jak u Tolkiena, choć i u niego zdarzają się zdrajcy i wyrzutki społeczeństwa (Saruman, Bill Ferny, Smoczy Język), to są to raczej wyjątki. Większość społeczności jest raczej taka jak hobbici. Wyjątkiem są oczywiście orki, gobliny, haradrimowie itp. lecz oni zostali tak stworzeni przez Melkora lub ulegli degeneracji.

Bohaterowie
Bohaterów Tolkiena można zakwalifikować do postaci baśniowych, choć nie do końca. Pomimo jasno postawionej granicy pomiędzy czarnymi i białymi charakterami niektórzy z nich mają wątpliwości i błądzą. Boromir zbłądził pożądając pierścienia. Aragorn nie wiedział, czy iść za Frodem i Samem, czy odbić z rąk wrogów Pippina i Meriadoca. Frodo w decydującym momencie także pożądał władzy, jaką daje pierścień. Trudna do jednoznacznego określenia jest postawa Golluma/Smeagola - dwa imiona używane przez niego oddają dobro i zło, tak jak na filmach animowanych aniołek i diabołek, którzy starają się przeciągnąć bohatera na swoją stronę. Nawet Gandalf nie jest pewien, który korytarz ma wybrać - zły wybór może przynieść śmierć i pogrążenie w ciemnościach całego Śródziemia. Wybór drogi, zupełnie jak w legendach arturiańskich, jest decyzją niezwykle ważną. Pomimo tych wszystkich trudności bohaterowie mają jasno wytyczony cel, mają za sobą poparcie wszystkich wolnych plemion zjednoczonych w walce przeciw największemu wrogowi - Sauronowi. Ileż by dał wiedźmin Geralt za taką jasność sytuacji! Spory pomiędzy różnymi grupami czy królestwami stawiają go ciągle w sytuacji wymagającej od niego dokonywania wyborów. Każda ze stron chce go pozyskać dla swojej sprawy, każda ze stron używa różnych argumentów, aby go do siebie przyciągnąć. Geralt chce zachować neutralność, każda ze stron ma swoje racje - Scoia'tael są tylko narzędziem w rękach Nilfgaardu, ale wydaje im się, że walczą przeciw dominacji człowieka. Ludzie chcą żyć w pokoju, w związku z tym muszą walczyć ze Scoia'tael. Wolne królestwa nie chcą znowu zostać podbite przez Nilfgaard, więc prowadzą przeciw niemu wojnę, w której giną niewinne krasnoludy, elfy, niziołki i gnomy. To z kolei powoduje zemstę Scoia'tael. Do tego dochodzi jeszcze spór czarodziejów podzielonych na dwa stronnictwa. Z jednej strony nietolerancja i rasizm, z drugiej niemożność udzielenia pomocy poszkodowanym, nie będąc przy tym posądzonym o zdradę. I w środku tej zawieruchy Geralt ze swymi skrupułami, dylematami i próbą zachowania tego, co jest dobre w człowieczeństwie poprzez próbę ratowania małej Ciri. Choć prawie wszyscy traktują go jako potwora, odmieńca i mordercę, jawi on się nam jako bardziej ludzki niż niejeden z ludzi. Ale niewielu jest to w stanie zrozumieć, chyba tylko Jaskier i Essi Daven. Lecz oni są poetami i jak mawia Jaskier mają dar dostrzegania tego, czego inni śmiertelnicy nie widzą. Geralt rzucany jest przez historię z jednej strony na drugą. Chyba najlepiej ilustruje to zjawisko jedno z opowiadań pt. "Mniejsze zło", a szczególnie słowa Renfri: "Istnieje tylko Zło i Większe Zło, a za nimi oboma w cieniu, stoi Bardzo Wielkie Zło. Bardzo Wielkie Zło, Geralt, to takie, którego nawet wyobrazić sobie nie możesz, choćbyś myślał, że nic cię już nie może zaskoczyć. I widzisz, Geralt, niekiedy bywa tak, że Bardzo Wielkie Zło chwyci cię za gardło i powie: Wybieraj, bratku, albo ja, albo tamto, trochę mniejsze."13 Innym bohaterom łatwiej jest opowiedzieć się po którejś ze stron, choć też nie do końca. Jaskier, będący sziegiem, nie wydaje jednak swego przyjaciela. Triss Merigold, winna posłuszeństwo tym którzy darowali jej życie, nie zdradza jednak miejsca pobytu Ciri. Poza przedstawieniem głównych bohaterów, Geralta i Ciri, poznajemy dość dokładnie inne postacie. Jedną z nich jest Jaskier postać, o której Yennefer mówi: "Wysondowałam mu mózg do samego dna. Wiele tam nie ma. Trochę świństw, kilka marzeń, mnóstwo poezji."14 Właściwie, jakby się wydawało, nic dodać, nic ując. A jednak. Pomimo, iż jest tchórzem, udaje się do Geralta do Brokilonu ryzykując życiem. Wydaje się, że jest roztrzepanym nieudacznikiem, a tu okazuje się, że potrafi być szpiegiem. Z jednej strony jest Jaskier wybitnym poetą, a z drugiej ma swoją "ciemną stronę talentu", Jako żywo przypomina on czasami postać Mozarta z filmu Milosa Formana "Amadeusz". Tworząc takie postacie znakomicie udało się Sapkowskiemu oddać złożoność natury ludzkiej. Każdy bohater jest inny i często nie mogą się oni nawzajem zrozumieć.
Także u Tolkiena bohaterowie są między sobą bardzo zróżnicowani. Oprócz cech typowych dla plemion, z których pochodzą, zachodzą pomiędzy nimi także różnice charakterów. Dużo można by napisać o różnicach pomiędzy np. Frodem i Samem, a jeszcze więcej o różnicach występujących pomiędzy np. ludźmi i niziołkami ale nie jest to tematem tej pracy.

Język
Jedną z różnic między dziełami obu autorów, której nie wolno pominąć, jest język, którego używają bohaterowie. U Tolkiena charakterstyczna jest poprawność językowa, dokładność, z jaką bohaterowie się wyrażają. Słusznie zauważone zostały tu elementy epopeji - styl jest wyraźnie wysoki. Ponadto dość często cytowane są fragmenty poezji bądź to elfów, bądź ludzi czy hobbitów. Brak u niego przekleństw bądź wulgaryzmów. Wspomina się tylko, że język orków był plugawy.
Sapkowski potraktował język jako element ubarwiający jego dzieła a zarazem urealniający świat przedstawiony. Wulgaryzmów i przekleństw używają zarówno królowie jak i najemne zbiry, lecz słownictwo i składnia różnią się w zależności od środwiska. Postacie z niższej klasy często przekręcają trudnejsze wyrazy np. "ambaras" zamiast ambasador, "konfesjonalnie" zamiast konwencjonalnie, czy "kociozmora" zamiast kikimora. Różnice występują także w składni. W wypowiedziach bohaterów, obok słów używanych na świecie od niedawna np. mutant, psychika czy telekineza, znajdujemy wiele archaizmów mających oddać atmosferę epoki, np. zamtuz, rzyć, tamój, nie lza, ubić itd.. Nie mając odpowiedników w staropolskim, Sapkowski z odwagą wprowadza te współczesne słowa, pomagające zrozumieć skutki, bądź sposoby działania czarów.

Kilka cech wspólnych
Tolkien jako ojciec gatunku jest także "prawodawcą" różnych stworzeń i ludów zapełniających niejeden świat przedstawiony w literaturze fantasy. Oczywiście krasnouludy czy elfy istniały wcześniej, w mitologii skandynawskiej, lecz w tej postaci zaistnały dzięki Tolkienowi. W dużej części Sapkowski korzysta z "bestiariusza"15 stworzonego przez Tolkiena, włączając nawet hobbitów (pod nazwą niziołków) i trolli. Także starszeństwo elfów, krasnoludów i innych ludów względem ludzi zostało zachowane. Oprócz cech żywcem przeniesionych z Tolkiena, Sapkowski dodaje do swego "bestiariusza" ogromną ilość różnego rodzaju potworów, czasami wymyślonych a czasami wziętych z bajek, jak np. diabeł z opowiadania "Kraniec świata".16 Także język elfów czy wspólna mowa zostały przejęte z "Władcy pierścieni".
O szczegółach i detalach przejętych przez Sapkowskiego od Tolkiena można by napisać cały referat, wspomnę więc tylko o kilku: problem ekologii i zanieczyszczenia środowiska, wygląd i wiele cech krasnoludów (np. ich ulubiona broń - topór), uwielbienie poezji i muzyki przez starsze ludy - szczególnie elfy, życie w zgodzie z naturą (m.in. elfy i krasnoludy), zamieszkiwanie elfów w lasach a krasnoludów w górach itd.

Podsumowanie
Jak wynika z eseju, więcej dzieli, niż łączy dzieła obu pisarzy, choć to co łączy, jest niewątpliwie ważniejsze. Sam pomysł umieszczenia akcji w "never, never landzie" świadczy o przynależności tych utworów do jednego gatunku. Także, nie udało się Sapkowskiemu uciec przed piętnem, jakie Tolkien na nim odcisnął - i wydaje mi się, że Sapkowski nawet nie próbował przed nim uciec. Swój świat przedstawiony zbudował na mocnych fundamentach stworzonych przez Tolkiena, dodając do niego sporo własnych elementów i kształtując zgodnie z tym, co zaobserwował w rzeczywistości pozatekstowej. Tolkien bardziej oparł się na fantazji i wyobraźni, według Christophera Tolkiena, syna pisarza i redaktora "Silmarillionu", stworzenie własnego świata było próbą zastąpienia czymś lepszym naszej okropnej i okrutnej rzeczywistości - próbą eskapizmu.17 Sapkowski natomiast przed niczym nie ucieka, pozwala mu to dowolnie czerpać z naszej rzeczywistości, choć jak wynika z jego utworów jest ona dla niego równie okrutna, bezsensowna i okropna, jak dla Tolkiena.
O wybitności obu pisarzy świadczy także dopracowanie światów przedstawionych w najdrobniejszych detalach. Choć pisałem, że u Sapkowskiego jest sporo "białych plam" na "mapie" świata przedstawionego w porównaniu z Tolkienem, to jednak przyznać muszę, że nie mają one wpływu na akcję, i że nie ma tam niekonsekwencji bardzo często spotykanych u innych autorów fantasy.
Próbowałem sobie zadać pytanie, który ze sposobów pisania bardziej mi odpowiada. Przyznam się, że nie wiem. U Tolkiena wzrusza mnie poetyczny nastrój i piękno jakie umiał stworzyć oraz atmosfera, która sprawia, że czytelnik wierzy w istnienie tolkienowskiego świata. U Sapkowskiego podobają mi się zabawne scenki i dialogi. Zachwyt natomiast wzbudza fenomenalny zmysł obserwatorski tego pisarza i sposób w jaki swoje obserwacje przekształca w pasjonującą powieść.

1. B. Strachey, Journeys of Frodo.
2. D. Day, Bestiariusz tolkienowski, Zysk i ska, Poznań 1996.
3. Potwierdził to sam Andrzej Sapkowski w rozmowie odbytej z autorem tego eseju 26 kwietnia 1996 r.
4. A. Sapkowski, Granica możliwości, [w:] Miecz przeznaczenia, SuperNOWA, Warszawa 1992.
5. A. Sapkowski, Ziarno prawdy, [w:] Ostatnie życzenie, SuperNOWA,Warszawa 1993.
6. A. Sapkowski, Wieczny ogień, [w:] Miecz przeznaczenia, SuperNOWA, Warszawa 1992.
7. Chodzi mi tu konkretnie o to, co Anglicy nazywają terminem "quest", czyli przeznaczenie, a może raczej poszukiwanie swego przeznaczenia i zadania, które dany bohater musi wypełnić, a następnie próba jego realizacji.
8. A. Sapkowski, Miecz przeznaczenia, [w:] Miecz przeznaczenia, SuperNOWA, Warszawa 1992.
9. A. Sapkowski, Coś więcej, [w:] Miecz przeznaczenia, SuperNOWA, Warszawa 1992.
10. J. R. R. Tolkien, portret pisarza., reż. Derek Bailey, oprac. Judi Dench.
11. J. R. R. Tolkien, Silmarillion, tłum. Maria Skibiniewska, Czytelnik, Warszawa 1985, s. 11.
12. J. R. R. Tolkien, Wyprawa, tłum. M. Skibiniewska, Czytelnik, Warszawa 1961, s. 290.
13. A. Sapkowski, Mniejsze zło, [w:] Ostatnie życzenie, SuperNOWA, Warszawa 1993, s. 106.
14. A. Sapkowski, Ostatnie życzenie, [w:] Ostatnie życzenie, SuperNOWA, Warszawa 1993, s. 244.
15. Bestiariuszem pozwoliłem sobie tu nazwać zespół wszystkich ludów, zwierząt, roślin i potworów, umieszczonych przez autora w świecie przedstawionym.
16. A. Sapkowski, Kraniec świata, [w:] Ostatnie życzenie, SuperNOWA, Warszawa 1993.
17. Rozmowa z Chrisopherem Tolkienem w J. R. R. Tolkien, portret pisarza., reż. Derek Bailey, oprac. Judi Dench.

категории: [ ]